Chiny

Chiny znalazły się na mojej liście podróży niejako przypadkiem, bo głównym celem był Tybet. I tu pewnie gdyby to przeczytał wódz jednego z największych gospodarek na świecie, ukarałby mnie pewnie dożywotnim zakazem wjazdu do tego kraju albo wbił w jeden z rządowych systemów bankowych, dożywotnią niezdolność kredytową. Lecąc do Chin, brałam margines na sytuację polityczną i na ile tylko się dało, chciałam być apolityczna i daleka od oceny historii i tego co zrobili z Tybetem.

Czy się udało? Starałam się bardzo.

Pierwszy na liście był Pekin. Drugie pod względem ludności miasto. Zaskoczyła mnie ogromna ciekawość nami i tym skąd jesteśmy. Mimo obaw o barierę językową z pomocą translatora, udawało się dogadać – no prawie wszędzie. Tam gdzie elektronika była blokowana, mój palec na kolorowym menu wskazujący co chcę zjeść😊 w zupełności wystarczał. Zakazane miasto czy Świątynia Nieba pozostaną na długo w pamięci. Drobiazgowość zdobień i przywiązania do kultury, widoczna w każdym najdrobniejszym szczególe. Oprócz tego co piękne i zachwycające innością tej kultury, było miejsce – gdzie jednak mowę odebrało – Plac Tian’anmen. I nie z racji sztywnego wojskowego sznytu, podczas ceremoniału opuszczania flagi, ale tym jak skutecznie historię próbuje się tu zmienić, robiąc z miejsca największej na świecie masakry, plac piknikowy odwiedzany licznie przez Chińskie rodziny. Chcę jednak wierzyć, że ten piknik ma niestety podłoże strachu i politycznej próby kontroli społeczeństwem.

Last but not least Wielki Mur Chiński jeden z 7 cudów świata. Burzę w tym miejscu legendę, że widziany jest z kosmosu, niemniej powinien być punktem obowiązkowym do zobaczenia, chociażby dla tego, że łączna jego długość wynosi około 8851,8 km, gdzie ponad 6000 km zbudowana była ręcznie.

Niestety zachwytu jaki miałam na widok muru, nie mogę podzielić w przypadku Armii Terakotowej. Może i dzieło ludzkich rąk, ale to co piękne zostało tu zadeptane przez tłumy Chińskich turystów. Ale jeśli ktoś lubi tłumy, może zachwyci go to muzeum w końcu wpisane jest przecież na listę dziedzictwa UNESCO

Przewijanie do góry