Gdzie Elfy mówią dobranoc
Jest na tym świecie kraina, gdzie zieleń ma miliony odcieni, jak tęcza mieniąca się każdym wariantem tej barwy. Gdzie po miękkim delikatnym mchu, można stąpać jak po limonkowej wacie cukrowej. Gdzie stopy dotykiem jej nie zniszczą a jedynie ugną słodycz jej ciężaru.
Jest na tym świecie kraina, gdzie wszystkie łzy znalazły swe źródło, ale nie smutku a szczęścia wybijając strumieniem. Gdzie miliony kropli w wodospadzie płaczu, spadną z urwiska ludzkiej twarzy, aby rozlać się szumem po duszy i ukoić dźwiękiem. Wodospad na dnie którego, spłynęły wszystkie żale, lęki i obawy. Jest na tym świecie kraina, gdzie wyobraźni elfy spotkasz, na kwiecistych łąkach źdźbeł pełnych, których gibkie traw ramiona delikatność ich tańca zwiastują. Gdzie noc nigdy nie okryje ciemności całunem a jedynie otuli zachodzącego słońca spokojem, spowalniając bicie serca na chwilę, by o poranku lico w wody lustrze z pierwszymi promieniami słońca rozmyć.
Kraina gdzie poranna rosa strącana jest kopytami dzikich koni, które w galopie bezmiar pastwisk przemierzają, nie w ucieczce a zachwycie swobody biegu i nieujarzmionej dzikości ich natury.
Kraina krystalicznie czystych kropel deszczu, które dotykiem w ciszę każdy ostry dźwięk zamieniają, wytyczając nią drogę w głąb siebie.
Prowadząc do harmonii z samym sobą, by ostatecznie odnaleźć się w odcieniach ulubionej dla siebie zieleni.
